Paweł też.

— Z naszej — powiedział. — Ale rachunek za nią zapłaciłem ja.

— Postęp.

— Ogromny.

Postawił przed nią śniadanie.

Talerz nie był pusty.

I żadne z nich nie potrzebowało już wyjaśnienia, dlaczego to miało znaczenie.