Spojrzał na nią.
— Nie będę wymyślał odpowiedzi tylko dlatego, że jej potrzebujesz.
To było irytujące.
I właśnie dlatego mu ufała.
— Dlaczego ktoś śledził Trenta?
— Nie śledził Trenta.
— Więc kogo?
Gabriel odwrócił wzrok.
— Daniela.
Helena poczuła zimno.
— Od kiedy?
— Od trzech tygodni.
— Dlaczego?
— Bo jego nazwisko pojawiło się przy jednej z moich firm.
Helena zmarszczyła brwi.
— Daniel prowadzi biuro rachunkowe.
— Wiem.
— Nie pracuje dla ciebie.
— Oficjalnie nie.
To jedno słowo wystarczyło.
— Gabriel.
— Helena, zacznijmy od lekarza.
— Nie zmieniaj tematu.
— Nie zmieniam. Masz ślady na szyi.
— A mój brat spotyka się z człowiekiem, który właśnie próbował mnie porwać.
Gabriel odwrócił się całym ciałem.
— Właśnie dlatego nie chcę, żebyś podejmowała decyzje, zanim cię zbadają.
— Nie jestem dzieckiem.
— Nigdy tak nie powiedziałem.
— Zachowujesz się, jakbyś mógł poukładać wszystko wokół mnie.
Gabriel patrzył na nią spokojnie.
— Mogę poukładać część rzeczy. Ciebie nie.
Helena zacisnęła dłonie.
— Jedziemy do Daniela.
— Nie.
— Co?
— Najpierw lekarz.
— Gabriel—
— Możesz na mnie krzyczeć całą drogę. Nadal jedziemy do lekarza.
Był niemożliwy.
Ale dziesięć minut później SUV skręcił pod prywatną klinikę.
Lekarz obejrzał szyję Heleny.
Nie stwierdził poważnego urazu.
Zalecił obserwację, zimne okłady i natychmiastowy powrót, gdyby pojawiły się duszności lub problemy z połykaniem.
Helena siedziała na kozetce, kiedy pielęgniarka wyszła.
Gabriel stał przy oknie.
— Teraz Daniel.
— Najpierw chcę ci coś powiedzieć.
— Słucham.
— Trent nie był przypadkowym człowiekiem w moim życiu.
Helena prychnęła.
— To zauważyłam.
Gabriel nie zareagował.
— Kiedy zaczęliśmy się spotykać, sprawdziłem go.
— Oczywiście, że sprawdziłeś.
— Miał długi.
— Wiedziałam.
— Większe, niż myślisz.
Helena uniosła brwi.
— Jak duże?
— Ponad osiemset tysięcy złotych.
— Niemożliwe.
— Hazard. Pożyczki prywatne. Kilka spraw, których nie dało się znaleźć w zwykłych rejestrach.
Helena poczuła, jak żołądek się zaciska.
— Komu był winien?
Gabriel milczał sekundę za długo.
— Ludziom, których znałem.
— Znałeś?
— Nie byli moimi przyjaciółmi.
— Gabriel.
Westchnął.
— Jedna grupa działała na Pradze. Druga pod Wołominem.
— I ty spłaciłeś jego długi?
Gabriel spojrzał na nią.
— Nie.
Helena poczuła ulgę.
— Zablokowałem możliwość egzekucji przez osoby, które mogłyby dojść do ciebie.
Ulga zniknęła.
— Bez mojej wiedzy.
— Tak.
— Dlaczego mi nie powiedziałeś?
— Bo wtedy nie chciałaś wiedzieć niczego o moim świecie.
— Nadal nie chcę.
— Rozumiem.
— Ale skoro wpływał na moje życie, powinieneś był powiedzieć.
Gabriel skinął głową.
— Tak.
Helena zamilkła.
Nie spodziewała się tego.
— Przyznajesz mi rację?
— Tak.
— To podejrzane.
— Zapamiętaj datę.
Mimo wszystko uśmiechnęła się.
Tylko na sekundę.
Potem wrócił Daniel.
— Co ma do tego mój brat?
Gabriel wyjął telefon.
— Daniel zaczął obsługiwać księgowo jedną ze spółek powiązanych z ludźmi, którym Trent był winien pieniądze.
— Wiedział?
— Nie wiem.
— A Trent?
— Prawdopodobnie dowiedział się, że Daniel ma dostęp do dokumentów.
Helena wpatrywała się w niego.
— Myślisz, że spotkanie w galerii miało mnie przestraszyć?
— Być może.
— Po co?
— Żebyś wpłynęła na Daniela.
Helena zaśmiała się bez humoru.
— Trent przecenił nasze relacje.
— To możliwe.
— Nie widziałam Daniela od dwóch miesięcy.
— To również wiem.
Spojrzała ostro.
— Wiesz za dużo.
— To część mojej pracy.
— Czasem część twojej pracy jest bardzo irytująca.
— To też wiem.
Daniel mieszkał w nowym apartamentowcu na Woli.
Kiedy otworzył drzwi i zobaczył Helenę z sinymi śladami na szyi, pobladł.
— Co się stało?
Helena weszła bez zaproszenia.
Gabriel został kilka kroków za nią.
— Trent.
Daniel zamknął oczy.
To wystarczyło.
Helena zatrzymała się.
— Wiedziałeś.
— Helena—
— Wiedziałeś, że jest w Warszawie.
Daniel usiadł.
— Tak.
— I nic mi nie powiedziałeś.
— Chciałem to załatwić.
— Co załatwić?
Spojrzał na Gabriela.
— Jego tu nie chcę.
Gabriel nie poruszył się.
— Nie jestem tu dla ciebie.
— Daniel — powiedziała Helena. — Mów.
Brat przetarł twarz.
— Trent skontaktował się ze mną trzy tygodnie temu.
— Dlaczego?
— Chciał pieniędzy.
Helena prychnęła.
— Oczywiście.
— Powiedział, że ma informacje o firmie, którą obsługuję.
Gabriel od razu skupił uwagę.
— Jakiej?
Daniel spojrzał na niego niechętnie.
— Vektor Trade.
Gabriel zesztywniał.
Helena zauważyła.
— Co?
Gabriel odpowiedział:
— To spółka, którą od dawna obserwujemy.
— Dlaczego?
— Podejrzewamy, że pierze pieniądze.
Daniel spojrzał na niego ostro.
— Nie wiedziałem.
— Wierzę ci.
— Naprawdę?
— Na razie.
— Jak łaskawie.
Helena uderzyła dłonią w stół.
Obaj zamilkli.
— Dość. Jeden z was prowadzi księgowość podejrzanej spółki. Drugi obserwuje ją bez mówienia mi. A mój były mąż pojawia się w galerii i próbuje mnie zastraszyć.
Popatrzyła na obu.
— Więc teraz będziecie mówić prostymi zdaniami.
Daniel westchnął.
— Trent powiedział, że ma dokumenty świadczące o tym, że Vektor fałszuje faktury.