Przez osiem miesięcy budziły się w nocy, chorowały, śmiały się po raz pierwszy, uczyły się siadać.

Nie było go przy żadnym z tych momentów.

Nie dlatego, że nie żył.

Nie dlatego, że nie wiedział, iż Marta istniała.

Nie było go, ponieważ rok wcześniej wybrał własną dumę zamiast wysłuchania kobiety, którą podobno kochał.

Zadzwonił do niej.

— Wynik przyszedł.

— Wiem.

— Marta…

— Nie musisz nic mówić.

— Muszę.

Zapadła cisza.

— Nie będę cię prosił, żebyś mi wybaczyła — powiedział. — Nie mam prawa. Ale chcę być ich ojcem, jeśli mi pozwolisz. Nie człowiekiem, który pojawia się z pieniędzmi. Ojcem.

— Tego nie da się kupić.

— Wiem.

— I nie da się nadrobić ośmiu miesięcy w tydzień.

— Wiem.

— Więc zacznij powoli.

To było wszystko.

A dla Aleksandra znaczyło więcej niż jakakolwiek umowa, którą podpisał w życiu.

*

Kamila zaczęła podejrzewać zmianę.

Aleksander nadal spotykał się z nią publicznie, ale przestał mówić o interesach. Nie zostawiał telefonu bez nadzoru. Kilka razy celowo podał jej fałszywe informacje.

Za każdym razem wydarzyło się coś interesującego.

Kiedy wspomniał, że audytorzy mogą sprawdzić inwestycję „Brzozowe Tarasy”, Michał następnego dnia zadzwonił do dyrektora finansowego, pytając właśnie o ten projekt.

Kiedy powiedział Kamili, że Igor znalazł stare kopie faktur, ktoś włamał się do archiwum firmy.

Nic nie ukradziono.

Przynajmniej oficjalnie.

Aleksander wiedział już, że Kamila przekazuje informacje Michałowi.

Nie wiedział jeszcze, dlaczego.

Odpowiedź znalazł Igor.

Kamila i Michał znali się znacznie dłużej, niż twierdzili.

Dziesięć lat wcześniej studiowali razem w Londynie.

Mieli wspólnych znajomych.

W archiwalnych zdjęciach z prywatnej imprezy Igor znalazł fotografię, na której obejmowali się w sposób, którego trudno było uznać za przypadkowy.

— Byli parą? — zapytał Aleksander.

— Nie wiem. Ale zdecydowanie nie poznali się dzięki tobie.

Aleksander przypomniał sobie pierwsze spotkanie z Kamilą.

Fundacja charytatywna.

Aukcja.

Kamila „przypadkiem” siedziała obok niego.

Michał przedstawił ją jako znajomą znajomych.

Kolejne kłamstwo.

*

Tymczasem relacja Aleksandra z Martą rozwijała się ostrożniej niż śledztwo.

Przyjeżdżał dwa razy w tygodniu.

Pierwszego dnia Antoni rozpłakał się, kiedy Aleksander próbował wziąć go na ręce.

Marta nie ratowała sytuacji.

— Musi cię poznać — powiedziała.

Aleksander usiadł więc na podłodze i czekał.

Po kilkunastu minutach chłopiec sam doczołgał się do jego buta.

Za drugim razem Lena zasnęła mu na piersi.

Aleksander siedział nieruchomo przez prawie godzinę, bo bał się ją obudzić.

Marta obserwowała go z kuchni.

Nie uśmiechała się.

Ale nie odwracała już wzroku.

Pewnego popołudnia przyniósł ogromną torbę nowych ubranek.

Marta kazała mu połowę zabrać.

— Nie potrzebują dwudziestu swetrów.

— Nie wiedziałem, co wybrać.

— Widać.

Po raz pierwszy od roku usłyszał w jej głosie cień dawnego humoru.

Zabolało go bardziej niż chłód.

Przypomniał sobie kobietę, którą była przed rozwodem.

A potem zrozumiał, że nie powinien myśleć w ten sposób.

Marta nie była czymś, co należało „przywrócić”.

To on musiał nauczyć się poznawać ją od nowa.

*

Przełom nastąpił trzy tygodnie później.

Igor znalazł księgową, która pracowała dla Radecki Consulting.

Nazywała się Elżbieta Kurek.

Zgodziła się na spotkanie tylko dlatego, że firma od miesięcy nie wypłacała jej pieniędzy.

Przyniosła pendrive.

— Zachowywałam kopie — powiedziała. — Na wypadek gdyby kiedyś próbowali zrobić ze mnie winną.

Na nośniku znajdowały się zestawienia płatności, wiadomości i skany faktur.

Schemat był prosty.

Spółki należące do grupy Wysockich płaciły zawyżone faktury podmiotom kontrolowanym przez podstawione osoby. Część pieniędzy wracała później do firm powiązanych z Michałem.

Proceder trwał ponad trzy lata.

Marta odkryła nieprawidłowości przypadkiem.

I wtedy zaczęto przygotowywać jej upadek.

Fałszywe przelewy.

Zdjęcia.

Naszyjnik.

Romans.

Rozwód.

Wszystko miało jeden cel: pozbawić ją wiarygodności, zanim zdąży przekazać komukolwiek dokumenty.

Ale Igor znalazł coś jeszcze.

Wiadomość wysłaną przez Kamilę do Michała dwa dni przed wyrzuceniem Marty.

„Jeśli A. dowie się o dziecku, nie pozwoli jej odejść. Musimy zrobić to teraz”.

Aleksander czytał zdanie wielokrotnie.

Kamila wiedziała o ciąży.

Nie tylko pomagała zniszczyć Martę.

Przyspieszyła plan właśnie dlatego, że wiedziała, iż Aleksander zostanie ojcem.

— Jest druga wiadomość — powiedział Igor.

„Po rozwodzie będzie załamany. Zostaw mi resztę”.

Aleksander odsunął komputer.

To nie był przypadek, że kilka miesięcy po rozwodzie Kamila została jego partnerką.

Zostało zaplanowane.

*

Nie skonfrontował jej.

Jeszcze nie.

Igor przekazał materiały prawnikom oraz prokuraturze. Zabezpieczono dokumentację finansową, zanim Michał mógł ją usunąć.

Ale Aleksander chciał jednej rzeczy, której dokumenty nie potrafiły wyjaśnić.

Dlaczego jego brat to zrobił?

Odpowiedź przyszła sama.

Michał pojawił się w gabinecie bez zapowiedzi.

— Co ty wyprawiasz?

Aleksander uniósł wzrok znad dokumentów.

— Pracuję.

— Audytorzy zamrozili dostęp do części rachunków.

— Wiem.

— Dlaczego?

— Zapytaj audytorów.

Michał zamknął drzwi.

— Przestań się ze mną bawić.

Aleksander przyjrzał mu się.

Przez całe życie znał tę twarz.

Dopiero teraz zobaczył w niej coś, czego wcześniej nie chciał dostrzec.

Strach.

— Marta była w ciąży — powiedział.

Michał zamilkł.

Sekunda.

Może dwie.

Wystarczyło.

— Wiedziałeś.

— Nie wiem, o czym mówisz.