Trzeciego dnia przed przyjazdem Wiktora Klaudia zeszła do piwnicy. Nie przyniosła jedzenia ani wody. Otworzyła ukryte przejście, sądząc, że Marta straciła przytomność. Rozmawiała przez telefon z Adrianem.

Marta usłyszała, że po ślubie Wiktor ma podpisać dokument przenoszący legalne przedsiębiorstwa na Klaudię. Dwa tygodnie później planowano jego aresztowanie. Policja miała otrzymać część archiwum, starannie wybraną tak, by obciążała wyłącznie Wiktora i jego najwierniejszych ludzi.

— Chcieli przejąć firmy bez wywoływania wojny — wyjaśniła. — Pan miał trafić do więzienia albo zginąć podczas zatrzymania. Adrian zostałby człowiekiem, który uspokoił sytuację. Klaudia występowałaby jako skrzywdzona żona odcinająca się od przestępczej przeszłości męża.

— Dlaczego wspominali o grobie?

— Kłócili się o Zofię. Klaudia chciała przenieść szczątki przed ślubem. Adrian powiedział, że nie wolno otwierać pomieszczenia pod oranżerią, dopóki nie znajdą klucza.

— Wisiorka.

— Tak.

Wiktor zacisnął dłonie.

W archiwum znaleźli przedmioty Zofii, ale nie jej ciało. Oficjalnie szczątki pochowano osiem lat wcześniej. Trumna pozostawała zamknięta z powodu stopnia zwęglenia zwłok. Identyfikację oparto na biżuterii znalezionej przy ciele oraz dokumentach samochodu.

Skoro prawdziwy wisiorek leżał w podziemiach, pochowana kobieta mogła nie być Zofią.

— Powiedziałaś Hani, że słyszysz płacz pod oranżerią — przypomniała Marta słowa z listu. — Może Zofia odkryła tam więźnia. Może dlatego ją zabili.

Prokurator zarządziła przeszukanie wschodniej części tunelu. Za pomieszczeniem archiwum znajdował się kolejny korytarz prowadzący pod oranżerię. Wejście zamurowano stosunkowo niedawno.

Po usunięciu cegieł policjanci trafili do komory z ziemną podłogą.

Odnaleziono tam trzy groby.

Pierwszy zawierał szczątki prokuratora, który zaginął dziewięć lat wcześniej podczas prowadzenia śledztwa przeciwko ojcu Wiktora.

W drugim spoczywał dawny księgowy organizacji. Oficjalnie uciekł z pieniędzmi do Ameryki Południowej.

Trzeci grób był świeższy.

Nie należał do Zofii.

Znaleziono w nim ciało kobiety ubranej w resztki sukni podobnej do tej, którą żona Wiktora miała na sobie w noc zamachu. Badania wykazały, że zmarła była zbliżonego wieku i budowy. To ją umieszczono w samochodzie przed podpaleniem.

Zofia nie zginęła we wraku.

Ta wiadomość powinna była przynieść nadzieję. Zamiast niej Wiktor poczuł czysty lęk. Jeżeli Zofia przeżyła eksplozję, gdzie znajdowała się przez osiem lat? Dlaczego nigdy się nie odezwała?

Odpowiedź ukryto na zwęglonym telefonie z gabloty.

Specjaliści odzyskali fragmenty danych. Ostatnie nagranie powstało noc po wypadku. Kamera pokazywała ciemne pomieszczenie. Zofia siedziała przy ścianie, miała rozcięte czoło, lecz żyła.

— Wiktorze — mówiła do obiektywu. — Jeśli kiedyś to zobaczysz, Adrian cię okłamał. Twój ojciec wiedział o wszystkim. Nie chcieli mnie zabić w samochodzie, bo potrzebują kodów do kont i nazwiska prokuratora. Jeżeli im je podam, zabiją świadka pod oranżerią. Jeżeli nie podam, zabiją mnie. Nie mścij się. Znajdź prawdę.

Nagranie urwało się, kiedy otworzyły się drzwi.

W ostatniej klatce widać było fragment kobiecej dłoni. Na palcu miała pierścionek z zielonym kamieniem.

Marta widziała ten pierścionek setki razy.

Nosiła go matka Klaudii na fotografii stojącej w sypialni narzeczonej.

Według dokumentów Anna Serafin zmarła dwadzieścia lat wcześniej. W rzeczywistości żyła co najmniej w noc po zamachu na Zofię.

— Adrian podał datę jej urodzenia jako kod — zauważyła Marta. — Wciąż jest dla niego najważniejsza.

Wiktor spojrzał na fotografie Anny. Kobieta była jedną z księgowych jego ojca. Zniknęła po ujawnieniu defraudacji. Wiktor przez lata wierzył, że uciekła z pieniędzmi.

— To nie Klaudia ułożyła ten plan — powiedział. — Zrobiła to jej matka.

Nazajutrz rano Adrian odzyskał przytomność po operacji. Wiktor spotkał się z nim w szpitalnej sali pilnowanej przez policję.

Nie przyszedł sam. Towarzyszyła mu prokurator Kulesza.

— Gdzie jest Anna Serafin? — zapytał.

Adrian odwrócił głowę.

— Nie żyje.

— Przestań chronić kobietę, która wychowała waszą córkę na kogoś gotowego cię zastrzelić.

Mięśnie jego szczęki napięły się.

— Klaudia spanikowała.

— Celowała w ciebie.

— Nie chciała mnie zabić.

— Zabiła kobietę, której ciało znaleźliśmy pod moim domem. Pomogła uwięzić Martę. Przez trzy dni zostawiła czteroletnie dziecko samo. Nadal chcesz opowiadać sobie, że tylko spanikowała?

Adrian zamknął oczy.

Anna Serafin nie umarła. Ojciec Wiktora pomógł upozorować jej śmierć po tym, jak odkrył, że wyprowadza pieniądze. Zamiast oddać ją policji, wykorzystał jako księgową tajnych rachunków. Adrian zakochał się w niej i przez lata przekazywał informacje.

Zofia natrafiła na ich ślad. W noc zamachu Adrian miał zabrać ją do kryjówki i zmusić do oddania dowodów. Bomba w samochodzie służyła wyłącznie upozorowaniu śmierci. Adrian wyciągnął Wiktora, zanim ładunek objął przednią część pojazdu. Nie powiedział mu, że Zofii nie było już w środku.

— Gdzie ją zabraliście? — głos Wiktora stał się niemal bezdźwięczny.

— Do starego pensjonatu Anny w Górach Sowich.

— Jak długo żyła?

Adrian nie odpowiedział od razu.

— Trzy lata.

Wiktor poczuł, jak coś w nim pęka.

Przez trzy lata opłakiwał żonę, podczas gdy ona znajdowała się w zamknięciu. Przez trzy lata zasypiał z jej fotografią, mścił się na niewinnych ludziach i dziękował Adrianowi za ocalenie życia.

— Dlaczego jej nie wypuściliście?