A jeśli Magdalena miała rację, to znaczyło, że sprawa nie dotyczyła wyłącznie jej rodziny.

Ktoś wykorzystał mój hotel, żeby ukryć coś znacznie większego.

Podniosłem klucz z biurka.

Na jego metalowej zawieszce widniał numer 1708.

Wiedziałem już, że muszę otworzyć sejf.

Nie wiedziałem tylko, czy to, co znajdę w środku, uratuje Magdalenę i jej dzieci…

czy ujawni, że przez ostatnie piętnaście lat sam pomagałem człowiekowi, któremu nigdy nie powinienem był zaufać.

Koniec części 2.