CZĘŚĆ 2
— To niemożliwe — powiedziała Karolina.
Jej głos był zupełnie inny niż poprzedniego dnia.
Cichy.
Suchy.
— Przepisałaś mieszkanie na Maję?
— Podarowałam jej własność. Zachowałam dożywotnią służebność mieszkania.
— Bez powiedzenia nam?
— To było moje mieszkanie.
Robert spokojnie schował długopis.
— W takim razie nie możemy zawrzeć umowy sprzedaży bez udziału właścicielki. A przy ustanowionej służebności sytuacja dodatkowo wymaga pełnej analizy.
Karolina patrzyła na mnie tak, jakby pierwszy raz zobaczyła obcą osobę.
— Dlaczego to zrobiłaś?
Wyciągnęłam telefon.
Pokazałam jej wiadomość dotyczącą próby uzyskania kredytu.
— Między innymi dlatego.
Zamilkła.
Tylko na sekundę.
Ale zobaczyłam to.
Strach.
Nie złość.
Strach.
— Nic o tym nie wiem.
Wtedy otworzyły się drzwi.
Piotr wszedł bez pukania.
W rękach trzymał starą szarą teczkę po dokumentach Andrzeja, mojego zmarłego męża.
Spojrzał na Karolinę, potem na mnie.
— Mamo, musimy porozmawiać.
— Wreszcie się z tobą zgadzam.
Położył teczkę na stole.
Z jej środka wysunęła się kartka z czerwonym nadrukiem.
„OSTATECZNE WEZWANIE DO ZAPŁATY”.
Kwota na dole wynosiła 286 400 złotych.
Piotr usiadł.
— Karolina powiedziała ci tylko połowę.
Spojrzałam na synową.
Piotr przesunął dokument w moją stronę.
— Dom nigdy nie był prawdziwym powodem sprzedaży twojego mieszkania.
Wszyscy, proszę napiszcie „TAK” w komentarzach, aby Facebook mógł promować ten post, a my mogliśmy podzielić się CAŁĄ HISTORIĄ w komentarzach.