Z zewnątrz, przez małe okno kuchni, wpadały ostatnie promienie zachodzącego słońca nad Meksykiem, barwiąc niebo na odcienie złota i purpury. Wiatr kołysał praniem schnącym na sznurkach, a w oddali słychać było cichy śmiech błąkających się po ulicy dzieci. Życie toczyło się dalej – wolne od kłamstw, wolne od pogardy, niesione na wietrze przez ludzi, którzy nauczyli się wreszcie patrzeć w oczy nie ze strachem, lecz z podniesioną wysoko głową.
Stesøsteren min så meg bort på sitt luksuriøse bryllup, smilte som om jeg fortsatt var jenta de hadde kastet ut for mange år siden, og sa: «Du hører ikke hjemme her» — men i det øyeblikket brudgommen ble blek, stirret hun på meg med forbløffet gjenkjennelse og spurte: «Vet du egentlig hvem hun er?» ble
Stesøsteren min så meg bort på sitt luksuriøse bryllup, smilte som om jeg fortsatt var jenta de hadde kastet ut for mange år siden, og sa: «Du hører ikke hjemme…