— Samo spotkanie było przypadkiem — powiedział Wiktor. — Ale pan Ryszard wiedział już wtedy, kim pani jest.

Wstałam.

— I nic mi nie powiedział.

— Bał się, że jeśli zacznie od historii pani matki i pieniędzy, każda relacja między wami będzie skażona długiem, którego pani nie zaciągnęła.

Zaśmiałam się krótko, bez humoru.

— Więc zamiast tego ożenił się ze mną i pozwolił mi myśleć, że jestem kobietą, którą wszyscy uważają za łowczynię fortuny.

— Klaro… — zaczął Michał.

— Nie.

Karolina nagle chwyciła fotografię.

— Tata obiecał, że tego nie zrobi.

Wyrwałam jej zdjęcie.

— Czego?

Patrzyła na mnie przez długą chwilę. W jej twarzy po raz pierwszy nie było pogardy. Był strach.

— Że nie odda ci tego, co należało do niej.

Mecenas sięgnął po ostatnią teczkę. Na okładce widniała data sprzed czterech miesięcy i pieczęć notariusza.

— W tej teczce — powiedział — znajduje się dokument, który wyjaśnia, co pan Ryszard uznał za dług wobec pani matki. I dlaczego jego dzieci tak bardzo nie chciały, żeby pani otworzyła tę skrytkę.

Karolina zrobiła krok do przodu.

— Wiktor, nie waż się.

Mecenas nawet na nią nie spojrzał.

— Pani Klara ma prawo wiedzieć.

Otworzył teczkę.

Na pierwszej stronie widniała wycena pakietu udziałów, których moja matka nigdy nie dostała.

Kwota na dole miała osiem cyfr.

I wtedy Michał powiedział coś, co sprawiło, że wszyscy zamarli.

— Karolina wiedziała o tym od roku.

Kliknij Część 3, aby czytać dalej.