Gabriel uśmiechnął się, czując po raz pierwszy od śmierci córki, że w jego życiu znów pojawił się dom. Nie rezydencja z marmurami i pustymi pokojami, ale prawdziwy, ciepły dom, w którym stół zawsze był wystarczająco duży dla każdego, kto potrzebował ciepła.

– Z wielką chęcią, Marisol – odpowiedział. – Z wielką chęcią.