Wiatr wiał z gór, czysty i rześki, niosąc zapach kwitnących cytryn. Na horyzoncie słońce powoli chowało się za wierzchołki wzgórz, malując niebo na złoto i fiolet. Tomás Hernández nie był już starym, zwolnionym robotnikiem z prowincjonalnej farmy. Był człowiekiem, który zrozumiał najgłębszą tajemnicę ziemi: że najcenniejsze rzeczy w życiu nie mają ceny, a najwspanialszy kurczak w kraju nie został stworzony po to, by przynieść komuś zysk, lecz po to, by przypomnieć ludziom, jak być ludźmi.
I tak, w ciszy wieczoru, pod dachem z blachy i wśród szumu wiatru, ich historia toczyła się dalej – prosta, czysta i jasna jak światło, które nigdy nie gaśnie.