Nagle w laptopie rozbłysnął ekran. Uruchomił się licznik.
04:59.
04:58.
Marta pobladła.
— Taki sam widziałam przed zamknięciem w piwnicy.
— Co się wtedy stało?
— Klaudia wpisała kod. Powiedziała Adrianowi przez telefon, że wyczyści archiwum po ślubie.
Wiktor zrozumiał.
System nie tylko zamknął piwnicę. Rozpoczął procedurę niszczenia dowodów.
Maksym podbiegł do komputera. Nie był informatykiem, ale znał zabezpieczenia stosowane przez ludzi Wiktora. Spróbował przerwać proces. Ekran zażądał kodu składającego się z ośmiu cyfr.
— Podaj hasło — powiedział Wiktor.
Adrian spojrzał na licznik.
— Nie znam go.
— Klaudia zna?
— Być może.
04:12.
Dariusz uniósł pistolet i przyłożył go do kolana doradcy.
— Kod.
— Strzel. Nadal go nie znam.
Marta rozejrzała się po tablicy. Fotografie ułożono chronologicznie. Na samym dole wisiało zdjęcie Zofii, zrobione bez jej wiedzy, gdy wychodziła z kancelarii. Pod nim ktoś zapisał datę wypadku.
17.06.2017.
Osiem cyfr.
Marta wpisała 17062017.
Ekran mignął.
„Błędny kod. Pozostały dwie próby”.
03:36.
— Nie chodzi o jej śmierć — powiedział Wiktor. — Adrian nie uczyniłby z tego hasła. Zbyt łatwe.
Hania podeszła do biurka. Wskazała niewielki rysunek przyklejony obok klawiatury. Przedstawiał srebrnego ptaka i trzy jajka.
— To narysowała pani Klaudia?
Marta przyjrzała się kartce.
— Widziałam podobny obrazek w jej garderobie. Trzy ptaki na gałęzi. Powiedziała, że to jej rodzina.
W segregatorze oznaczonym symbolem ptaka znaleźli akt urodzenia Klaudii. Dokument wystawiono na nazwisko Klaudia Anna Serafin. Data urodzenia: 9 kwietnia 1991 roku.
Wiktor wpisał 09041991.
Ekran ponownie odrzucił kod.
„Pozostała jedna próba”.
02:51.
Z sufitu dobiegł syk. Do pomieszczenia zaczął napływać ostry zapach benzyny.
— Nie chodzi o Klaudię — powiedziała Marta. — Na rysunku są trzy ptaki. Powiedziała Adrianowi, że po ślubie „ich rodzina wreszcie odzyska dom”.
Wiktor odwrócił się do doradcy.
— Klaudia jest twoją córką.
Adrian nie odpowiedział, lecz jego twarz zdradziła prawdę.
Przez lata przedstawiał się jako człowiek bez rodziny. Wiktor wierzył, że właśnie dlatego Adrian był mu tak lojalny. Nie miał żony ani dzieci, które mogłyby stać się celem.
Tymczasem jego córka spała w sypialni Wiktora i przygotowywała się do przejęcia jego nazwiska.
— Data urodzenia jej matki — powiedziała Marta.
— Nazywała się Anna Serafin — odparł Wiktor, przypominając sobie dokumenty ślubne Klaudii. — Zmarła dwadzieścia lat temu.
Adrian zamknął oczy.
— Siódmy listopada tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego trzeciego — powiedział cicho.
Dariusz wpisał cyfry.
Licznik zatrzymał się na dwóch minutach i dziewięciu sekundach. Wentylatory umilkły. Na ekranie pojawił się komunikat:
„Procedura przerwana. Archiwum zabezpieczone”.
Adrian osunął się na krzesło.
— Dlaczego podałeś kod? — zapytał Wiktor.
— Bo Klaudia jest w domu. Jeśli system podpali archiwum, ogień przejdzie kanałami wentylacyjnymi pod wschodnie skrzydło.
— A tam znajduje się jej apartament.
Adrian zdradził przyjaciela, uczestniczył w śmierci Zofii i zamknął Martę w piwnicy. Jednak w jednej chwili wystarczyła groźba wobec córki, żeby poświęcił cały plan.
Wiktor pomyślał o Hani. Przez trzy dni dziewczynka chodziła boso po zimnym domu, podczas gdy jej matka umierała kilka metrów niżej.
— Wyprowadź nas stąd.
— System odblokuje drzwi za dziesięć minut.
— Nie mamy dziesięciu minut. Klaudia może uciec.
Adrian wskazał lewy tunel.
— Korytarz pod garażem prowadzi do starej stróżówki. Wyjście otwiera się ręcznie.
Maksym zabrał z biurka laptop i kilka najważniejszych segregatorów. Dariusz prowadził Adriana. Wiktor wziął Hanię na ręce, a Marta oparła się na Maksymie.
W tunelu rozległ się huk.
Nie pochodził z systemu.
Ktoś strzelał w ich stronę.
Pierwsza kula uderzyła w cegłę nad głową Dariusza. Druga rozbiła lampę. Zapanowała ciemność.
— Na ziemię! — krzyknął Wiktor.
Przycisnął Hanię do piersi i osłonił ją własnym ciałem. Maksym pociągnął Martę za stalową podporę. Dariusz odpowiedział ogniem.
Z drugiego końca tunelu dobiegł głos Klaudii:
— Oddajcie Adriana i komputer!
— Tatusiu! — zawołała po chwili. — Powiedz im, żeby mnie przepuścili!
Hania drgnęła w ramionach Wiktora. Ukryła twarz w jego koszuli.
Adrian szarpnął się.
— Nie strzelaj! — krzyknął. — Jest ze mną dziecko!
— To nie nasze dziecko.
Odpowiedź Klaudii przecięła ostatnią nić złudzeń.
Wiktor poczuł, jak Adrian nieruchomieje.
Człowiek, który właśnie zdradził kod, aby ratować córkę, usłyszał, że dla niej jego życie nie ma większej wartości niż życie Marty czy Hani.
— Klaudia — powiedział Adrian. — Opuść broń. Archiwum jest bezpieczne. Możemy jeszcze wyjechać.
— Dokąd? Policja dostanie dokumenty. Wiktor będzie wiedział wszystko.
— Jestem twoim ojcem.
— Byłeś nim wtedy, kiedy byłeś przydatny.
Padł kolejny strzał. Kula trafiła Adriana w bok.
Dariusz odpowiedział, zmuszając Klaudię do cofnięcia się. Wiktor przekazał Hanię Marcie i ruszył wraz z ochroniarzem. Tunel był wąski, pełen cieni oraz dymu po wystrzałach. Nie wiedzieli, czy Klaudia działa sama.
Usłyszeli metaliczny trzask, potem warkot silnika.
Kiedy dotarli do stróżówki, tylne drzwi były otwarte. Czarny samochód przebił drewnianą bramę i zniknął między drzewami.