Dopiero w samochodzie Sara powiedziała: „Trzynaście lat mówiłaś mi, że wujek Paweł zginął w wypadku.”
„Bo zginął w wypadku.”
„A że policja cię podejrzewała?”
„Powinnam była ci o tym opowiedzieć, gdy byłaś starsza. Bałam się, że będziesz patrzeć na mnie tak, jak patrzyli wtedy inni.” Światła na skrzyżowaniu zamieniły się na czerwone. „Nigdy go nie skrzywdziłam. Nigdy.”
Sara przygryzła wargę. „Wierzę ci. Ale nie chcę już dowiadywać się prawdy od obcego człowieka.”
Przyjęłam to bez obrony. Miała rację. Przed zaśnięciem opowiedziałam jej o Pawle więcej, niż przez całe poprzednie lata: że montował nagrania z walk, znał wszystkie moje kontuzje i po kryjomu uczył mnie piec szarlotkę. Nie powiedziałam jednego. W noc jego śmierci pokłóciliśmy się o kopertę, której nie chciał mi pokazać.
Następnego ranka zadzwoniła kobieta z dojo. Przedstawiła się jako Anna Jankowska, matka chłopaka, którego Jakub wyśmiewał. „Mąż oglądał wideo z zajęć” — powiedziała. „Zwrócił uwagę na tego starszego pana. Stał przy wejściu jeszcze przed rozpoczęciem treningu. Jakub wskazywał mu miejsce, gdzie pani siedzi.”
Poprosiłam ją o oryginalne nagranie, nie przycięty fragment z internetu. Zgodziła się, pod warunkiem że nie opublikuję twarzy dzieci. Kiedy otworzyłam przesłany plik, widziałam więcej, niż chciałam. Wiktor rozmawiał z Jakubem. Instruktor spojrzał na mój pusty jeszcze stolik, po czym skinął głową.
Na końcu filmu, tuż przed moim pierwszym unikiem, nagranie uchwyciło gest Wiktora. Nie patrzył na matę. Sprawdzał zegarek. Jak człowiek czekający na umówiony moment.
Zatrzymałam obraz i powiększyłam dłoń Jakuba. Pod sportową taśmą tkwił metalowy sygnet z wytartym znakiem błyskawicy. Ten sam znak widniał na kopercie, którą Paweł ściskał podczas naszej ostatniej kłótni.
Kliknij Część 3, aby czytać dalej.